Szara skała

Technikę Szarej skały (ang. Gray Rock) – rodzaj komunikacji z zaburzonymi eks partnerami – zaproponowała w 2009 roku blogerka pisząca pod pseudonimem Skylar, a której udało się po 25 latach wyjść z przemocowego związku z psychopatą.

Jest to doskonałe narzędzie dla osób, które z jakichś względów nie mają możliwości całkowitego odizolowania zaburzonego partnera. Mają wspólne dzieci, trudno zbywalne zależności majątkowe czy zawodowe lub inne okoliczności, które powodują, że pozostają w jakimś, choćby śladowym, kontakcie z psychofagiem.

Nie ma natomiast zastosowania dla osób, które jak ja miały możliwość definitywnego zamknięcia wszelkich powiązań. W takich przypadkach zasada Zero Kontaktu, choć też niełatwa w realizacji, to obarczona znacznie mniejszym obciążeniem psychicznym i dająca możliwość szybszej rewitalizacji po zakończeniu związku.

Powtórzę to po raz enty – żywię ogromny szacunek wobec osób, które z jakichś względów muszą utrzymywać kontakt z byłym oprawcą i potrafią wytworzyć nieprzenikalne dla nich bariery i bardzo chciałabym im ten proces ułatwić. Sprawić, żeby przemocowiec pozostający w ich życiu przynajmniej przestał dalej na was żerować emocjonalnie.

Jak zapewne zdążyłaś się zorientować:

  1. Narcyz/psychopata/borderline to ludzie uzależnieni od pewnego rodzaju teatru, dramatów, które generują. W tym dramacie każdy ma przydzieloną rolę, a im więcej emocji „reżyserowi” uda się od „aktorów” wyegzekwować, tym ma większą satysfakcję i zaspokojenie.
  2. Uwaga psychofaga podąża za wszystkim, co błyszczy, migoce, jest atrakcyjne, bo energetyczne, temeperamentne. Jest obietnicą czerpania od takiego obiektu niemal nieskończonej energii a później pozyskania dużej dawki skrajnych emocji. Co go z drugiej strony najbardziej odstręcza, czy raczej czego się wręcz brzydzi? Wizja stabilności, równowagi, życia bez emocji o wysokiej amplitudzie, ładu, przyziemnej codzienności – jednym słowem NUDA.

Co możesz zrobić, żeby go zniechęcić do wciągnięcia cię do niezbędnych mu do życia spektakli? Do atakowania ciebie na różne sposoby, wywieranie na ciebie takiego wpływu, żebyś reagowała emocjonalnie? Pokazać, że nie masz żadnych zasobów do wyeksploatowania. Ani twojej witalności, ani też cierpienia, złości, strachu. Że jesteś nudną, ciężkawą, nieciekawą, szarą skałą. Twoje życie jest nieatrakcyjne, ty jesteś bez wyrazu. Nie chcesz mu dokuczyć, ani też zaimponować. Nie ma się czego uchwycić.

Dostrzegam kilka trudności w realizacji tej techniki.

Po pierwsze, każda kobieta po związku, w którym była sprowadzana na każdej płaszczyźnie do parteru, krytykowana, poddawana biernej agresji, określana jako nieatrakcyjna, pragnie za wszelką cenę odzyskać utracone pozycje. Chce się na powrót poczuć piękna, witalna, odzyskać znajomych, próbować nowych aktywności i rozwijać się zawodowo.

Po drugie, bardzo wiele kobiet odczuwa ten nieznośny imperatyw, żeby MU POKAZAĆ. Siebie nową, odrodzoną, zregenerowaną, czasem sarkastyczno-wyluzowaną po zakończeniu związku z nim i co stracił. A to na psychofaga działa jak płachta na byka. Oczywiście takie jest drugie dno owego pokazania mu. Żeby się zachwycił, żeby znów próbował o nią zawalczyć… Tylko po co? To jest najważniejsze pytanie, jakie należy sobie zadać w tych momentach. Po co chcesz mu cokolwiek pokazywać i udowadniać? Obojętne czy celem jest wywołanie u niego zachwytów, wściekłości czy zazdrości.

Psychofag to osoba uzależniona. Często od różnych używek, ale najbardziej od potrzeby kontrolowania cudzych emocji. Dopóki wie, że jest w stanie wzbudzić je u drugiej osoby, będzie przychodził po działkę. Dopóki ty będziesz miała potrzebę wpływania na jego postrzeganie twojej osoby, sama pozostajesz uzależniona od jego zaburzenia.

Po trzecie, psychofag z łatwością może potraktować dowolną formę kontaktu jako materiał do hooveringu. Dlatego sugerowałabym takie rozwiązania, które umożliwiłyby całkowite odcięcie się od kontaktów z nim (np. korzystając z pomocy prawnika lub osoby zaufanej, która będzie swoistym pośrednikiem w sprawach wymagających podjęcia wspólnych decyzji.)

Ale wróćmy do Skylar i jej szarej skały.

Skylar proponuje: rozmowy z psychofagiem (jeśli to już absolutnie konieczne) tylko o sprawach przyziemnych, a i to sprowadzone do podmiotu i orzeczenia. Jeśli macie wspólne dzieci, to ograniczanie się wyłącznie do kwestii z nimi związanych – sprawy zdrowotne wymagające współdziałania, ubrania, oceny, opłata za wycieczkę. Zero emocji, dzielenia się radościami czy problemami twojego bieżącego życia osobistego, czy zawodowego. Rozmowy o swoich planach, przemyśleniach, życiowych zmianach zostaw dla swoich przyjaciół. Fakty, fakty, fakty. Krótko, zwięźle, lakonicznie. Minimalistyczna chłodna uprzejmość. Żadnego wypominania przeszłości, okazywania oznak cierpienia, wesołości, czy nawet pogardy (szczególnie ze względu na dzieci). Wszystko to ma na celu wytworzenie w świadomości psychofaga zbitka TY-SZARA, monotonna i nieatrakcyjna. Ale szara i nieatrakcyjna dla jego chorych potrzeb. Możesz to wiedzieć tylko ty i każdy dzień bez podejmowanych przez niego prób manipulacji będzie dowodem na zwycięstwo twojej taktyki. Nie może ci przecież nic w wyniku takiej komunikacji zarzucić, ale też pozyskać niczego, czym mógłby znów ranić.

Psychopata, korzystając z okoliczności spotkania, spróbuje cię wyciągnąć pod byle pretekstem na rozmowy albo nawet zwierzenia. Często pod pozorem troski. Ty już wiesz, co się za tym kryje. Przerabiałaś to tyle razy. Im więcej ma informacji o twoim życiu, tym skuteczniej ci szkodzi, manipuluje dziećmi i otoczeniem. I wywołuje u ciebie nową porcję frustracji, bo osobiście dostarczyłaś mu amunicji.

Jeśli z jego strony padnie jakaś uszczypliwość lub oskarżenie – w odpowiedzi powinien usłyszeć zero-defensywną ciszę i zobaczyć kamienną, znużoną twarz i oczy bez wyrazu.

Jeśli wywiąże się jakakolwiek rozmowa – trzymaj się wyłącznie tematów neutralnych. A i to bez zaangażowania. Nic osobistego.

Żadnych rozmów o rodzinie i przyjaciołach. Jeśli on z tym wychodzi, wystarczy zdawkowe „Aha” lub „Hmmmm”.

Nie utrzymuj kontaktu wzrokowego.

Nie dowcipkuj z nim.

Nie informuj go, że stosujesz tę metodę. Szydera gwarantowana.

Nie próbuj podtrzymywać układu „bądźmy przyjaciółmi”. Nie zadawaj mu żadnych osobistych pytań wykraczających poza logistykę związaną z dziećmi lub wspólnym majątkiem. Masz 100%-ową pewność, że swoją odpowiedzią w ten czy inny sposób zechce cię zranić albo tobą manipulować, żeby wykrzesać choćby cień tego, po co przyszedł. Nie daj mu tej szansy. Nie pozwól się sprowokować.

Nie traktuj tej metody jako formy rewanżu, bo to też zakłada zaangażowanie emocjonalne. Traktuj ją jako metodę odgradzania się od prób wpływania na ciebie i przejmowania kontroli na twoimi emocjami.

Nie oznacza to, że masz wyprzeć emocje, które towarzyszą kontaktom z nim i jego osobie w ogóle. Oznacza jedynie, że mu ich nie pokazujesz i nie pozwalasz mu się nimi karmić bądź wykorzystywać. A wykorzysta każdy przejaw złości, bezsilności i strachu.

Ćwiczenie twarzy pokerzysty, z której nie da się odczytać myśli i uczuć wymaga praktyki. To nie dzieje się od razu, ale od osób, które trzymały się tych zasad wiem, że taktyka jest bardzo skuteczna. Najważniejsze jest to, że ty jesteś wolna od jego zwyrodniałych manipulacji lub kolejnych ataków. Jego celem jest wywołanie u ciebie dowolnej emocjonalnej reakcji, żeby to później wykorzystać przeciwko tobie. Twoim celem jest zachowanie spokoju, żeby mu ciągnięcie tej gry uniemożliwić.

W ten sposób ochraniasz siebie, ale i swoje dzieci, bo przecież twój dobrostan psychiczny jest dla nich bardzo ważny. Świat natury uczy nas podobnych zachowań. Dorosłe ptaki, które mają młode uczące się latać (podloty) potrafią symulować, że same są zranione w celu odciągnięcia od swoich młodych uwagi drapieżnika znajdującego się w pobliżu.

Życie w otoczeniu człowieka zaburzonego, który rujnuje psychikę innych ludzi, to poważne zagrożenie dla ich zdrowia, czasem również życia. Idealnym wariantem była całkowita ich izolacja lub społeczne wykluczenie i ostracyzm. Wiemy jednak, że w wielu przypadkach jest to niemożliwe. Dowolny więc sposób, jaki ma spowodować osłabienie jego zainteresowania i wpływu na otoczenie jest dobry i pożądany.

Nie mogę tu jednak pominąć jednej bardzo ważnej kwestii. Stosowanie dowolnych technik pozostanie skuteczne jedynie powierzchownie i, chociaż będzie w znacznym stopniu spełniało swoją rolę, to nadal będzie jedynie doraźnym działaniem, o ile nie zajmiemy się bazowym problemem – pracą nad obszarami, które pierwotnie pozwoliły nam na wpuszczenie człowieka takiego pokroju do naszego życia i manipulowanie naszymi emocjami. Dopiero odkrycie tych obszarów daje wynikającą z samoświadomości prawdziwą siłę, która dezaktywuje guziki, na które kiedyś przemocowiec z powodzeniem naciskał.

 7,102 wyświetleń

5 4 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
6 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ewa
Ewa
4 miesięcy temu

A czyoze macie lub znacie kontakt do dobrego specjalisty od narcyzów? Jestem właśnie w związku z osobą bardzo toksyczna. Konsystencja zniszczył moja siłę, osobowość, wykształcenie, związki w rodzinie i zprzyjaciolmi przez 24 lata. Dziś jestem strzepnkiem tego kim byłam. Próbuje ocalić 13 letniego syna od tego samego losu. Muszę. Potrzebuje pomocy aby Gray rock zastosować w życiu bo odejście lub rozwód nie jest w tej chwili opcja. Jestem bez rodziny, środków finansowych, bez pracy w obcym kraju na jego łasce. Złamana emocjonalnie. Muszę stanąć na nogi a to zajmie trochę czasu.

wenus
wenus
7 miesięcy temu

Żyłam rok z socjopatą, znanym muzykiem ze Szczecina. Wielokrotnie uciekałam i wracałam do Niego, ponieważ walczył, żeby mnie odzyskać. Dlaczego? Niestety na moje nieszczęście, miałam wyjątkowo dużo zasobów, które chciał przejąć, dlatego tak trudno było mi się od Niego uwolnić. Jestem bardzo silna psychicznie, wykształcona, niezależna finansowo, atrakcyjna fizycznie. Weszłam w relację z Nim całą sobą. To On bardzo długo o mnie zabiegał i w końcu uległam. Stopniowo dowiadywałam się prawdy o Nim, Jego nieskończenie wielu związkach, praktykach seksualnych ,preferencjach, oraz braku empatii wobec byłych partnerek. W swoim środowisku funkcjonował jako wspaniały syn, ojciec, kolega, czarujący mężczyzna i dobry człowiek.… Czytaj więcej »

Mariusz
Mariusz
1 rok temu

Komentarz będzie ogólny – do wszystkiego co Pani pisze. Trochę źle mi się to czyta – bo jestem mężczyzną, a przeżyłem to samo. Ta sama dezorientacja. Sprzeczne informacje i odczucia. Podskórne przeczucie, że jest się karmionym kłamstwami. A przy tym „siódme niebo”, wielka miłość tak długo wyczekiwana. A potem kolaps, odrzucenie z niewiadomego powodu kolejne poziomy czarnej depresji przebitki w głowie z pięknych chwil, i „czucie” tej drugiej osoby. Szukanie winy w sobie – bo taka sugestia padła z drugiej strony… Myśli samobójcze po „stracie” osoby, która stała się „sensem mojego życia”. A kiedy po 4 miesiącach odezwała się ponownie… Czytaj więcej »

Joasia
Joasia
1 rok temu

Super
Teraz trzeba to wprowadzić w życie