Znaki zapytania

Wykrzyknik, który sflaczał, staje się znakiem zapytania. [Stanisław Jerzy Lec]

Na przestrzeni niemal sześciu lat od napisania i wydania książki miałam możność kontaktu z wieloma z moich Czytelniczek lub osób po analogicznych przejściach. Proces ich przechodzenia od toksyny do normalności był dla mnie wprost fascynujący. Uświadamiało mi to, jak długą i niełatwą drogę sama przeszłam. Czasem spotykałam je w dobrze mi znanym sprzed lat stanie. Jako istoty skrajnie wyczerpane chaosem panującym w ich umysłach i życiu, walczące o choćby minutę wyciszenia i wolności od poczucia winy, upokorzenia, ale i paradoksalnej tęsknoty za iluzją swoich związków. Było mi też dane obserwować, jak spod tej skorupy wydobywają się świadome, witalne, odkrywające swój potencjał kobiety. Wszystkie razem jesteśmy żywym dowodem na to, że z tego się wychodzi. Częstokroć w dużo lepszej postaci, niż się w to weszło.

Z perspektywy czasu symptomatyczne wydało mi się, że na początku tej drogi niemal wszystkie kobiety, i spośród tych znanych mi osobiście, i te, z którymi jedynie utrzymywałam korespondencję, miały identyczne wątpliwości i zadawały identyczne pytania. Dokładnie zresztą te same, które sześć, siedem lat temu zadawałam ja. Jest to według mnie kolejny dowód na schematyczność i powtarzalność wzorca, według którego budują wyniszczające relacje ludzie zaburzeni. Dowodzi też tego, że nie jesteście w swojej sytuacji osamotnione.

Po latach większości z nas odpowiedzi na te pytania wydają się oczywiste. Mam jednak świadomość, że problem niestety jest nadal aktualny dla bardzo wielu kobiet. Nie prowadzę indywidualnych porad, ale właśnie w tej formie – niejako dodatku do książki – postanowiłam nakreślić kwestie powracające jak bumerang w postaci niedających wam spokoju pytań, które utrudniają skuteczne działania w obronie własnej.

P.S. Dziękuję moim Czytelniczkom i Czytelnikom za wzbogacenie moich materiałów o przykłady poszczególnych przemocowych zjawisk.

**************************

Fot. http://pluspng.com

 3,469 wyświetleń

5 1 vote
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
7 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Avatar
Aneta
2 dni temu

Maju, trafiłam na tę stronę przypadkiem, nawet już nie pamiętam, jak… Ale przeczytałam tutaj kilka fragmentów bloga i zrozumiałam, że moje życie jest dalekie od tego, jak powinno wyglądać. Zobaczyłam, że wygląda właśnie tak, jak nie powinno. Że się boję. Że nigdy nie wiem, czy jutro nie będzie kolejnej kłótni. Że znowu usłyszę, że nie potrafię się za nic zabrać. Że osoba, która twierdzi, że kocha… Nawet mnie nie szanuje, więc co dopiero mówić o miłości. Przez trzy lata związku nabawiłam się poważnej depresji i zaburzeń hormonalnych i metabolicznych – stres dosłownie zrujnował mi organizm. Do tego kaleczyłam się, biłam… Czytaj więcej »

Avatar
Katarzyna
27 dni temu

Zaczynam .. i taką mam nadzieję i wiarę w to .. ze zaczynam walkę o siebie.. o czystość siebie i spokój.. o to by łzy nie płynęły do oczu a poczucie kobiecości wróciło… o to by oddychać a nie dusić się …

Avatar
Agata
10 miesięcy temu

Witaj, ja również dziękuję.

Avatar
Iza
1 rok temu

Maju, Jakoś tak dotychczas nie znalazłam ani słów, ani okazji żeby podziękować Tobie, a mam za co. Jestem kolejną uciekniętą z fatalnego związku. Wszystko działo się siedem lat temu.I powiem szczerze,że dzięki Tobie i dziewczynom z bloga Terapia przez pisanie, zrozumiałam w co weszłam i dlaczego w to weszłam. Bolało strasznie. Ale dzięki Wam osiągnęłam błogi spokój, samoakceptację, mój syn zyskał fajną matkę i generalnie jest cudnie. Dlatego bardzo dziękuję, dla mnie jesteś Wielka w tym co zrobiłaś i robisz. Życzę wszystkiego dobrego.

Maja
Maja
1 rok temu
Reply to  Iza

Stara gwardia 🙂 Niewysłowienie cieszą mnie i wzruszają takie informacje z nowego życia. Pozdrawiam Cię serdecznie.

Avatar
Monika
1 rok temu

Maja, dzięki. Kiedy 2 lata temu rodziłam się na nowo, oczywiście nie mając jeszcze o tym pojęcia, dałaś mi do ręki wszystkie narzędzia których potrzebowałam. Dziś jestem lata świetlne od tamtego momentu również dzięki Tobie. Zaglądam na blog jeszcze czasem bo mam z gadem dziecko i bywa że muszę sobie przypomnieć. I Twoje słowa pomagają szybciutko wrócić do równowagi. Szczęśliwego życia, Monika

Maja
Maja
1 rok temu
Reply to  Monika

Szczęśliwego życia, Moniko 🙂