Dlaczego on po prostu nie zostawi mnie w spokoju?

(Pułapka hooveringu)

Psychofag najbardziej na świecie boi się braku wyrazów podziwu, adoracji, bycia w centrum czyjejś uwagi. Ale jest coś, co go napędza najsilniej. To kontrola nad emocjami (dowolnego) obiektu. Więc dlaczego miałby zostawić cię w spokoju i nie próbować reaktywować zakończonej relacji, skoro nadal pamięta, jak doskonale ten głód zaspokajałaś ty?

Jeśli znów może poczuć się panem cudzego umysłu.

Jeśli poszukuje większej porcji ekscytacji, zachwytów lub choćby większej porcji seksu.

Jeśli nie znajduje gdzie indziej, bo inne partnerki rozstały się z nim lub już go znudziły.

Jeśli potrzebna jest mu trzecia do triangulacji (patrz Triangulacja).

Jeśli obawia się, że możesz mu się wymknąć, wejść w inny związek i utraci nad tobą kontrolę.

Jeśli brakuje mu tego charakterystyczne ognia i dramatyzmu generowanego przy huśtawkach rozstań i powrotów.

Jeśli masz cokolwiek, co mógłby pozyskać od ciebie, a w danej chwili on tego potrzebuje, to wróci, weźmie to wszystko i znów zacznie się kręcić spirala emocjonalnej przemocy.

 

JAK TO DZIAŁA?

O to, żeby partnerka była gotowa do powtórnego przyjęcia go, psychofag zadbał na dużo wcześniejszym etapie. Pomijając całą chemię, która działa w trakcie trwania toksycznej relacji, a która uzależnia jak każdy inny narkotyk, zaburzony człowiek nawet na ostatnim, najbardziej wyniszczającym partnerkę etapie, potrafi zasiać w jej umyśle ziarno wątpliwości. Co do jego intencji, jej podejrzeń i wniosków, że tu działo się coś chorego. Nawet w sytuacji, kiedy miałaś twarde dowody na jego nieuczciwość, manipulacje, okrucieństwo lub niewierność, zdołał przygotować grunt pod jego ewentualny powrót.

[To samo robią producenci superprodukcji filmowych. Zauważyłyście? Zawsze pozostaje jeden otwarty wątek. Ktoś zostaje ciężko ranny, ale nie martwy. Jeśli film będzie się dobrze sprzedawał, to na jego bazie można pociągnąć sequela. Zawsze coś się jeszcze da wycisnąć.]

Ten proces w toksycznej relacji nazywam furtkowaniem – zostawieniem w głowie partnerki uchylonej furtki do ewentualnego przyjęcia jego przyszłych starań. Może wyproszony z  twojego życia, w ostatniej scenie stanął w drzwiach i zalał się łzami. Może na zakończenie albo krótko po zerwaniu wkleił na FB jakąś waszą piosenkę. Może wypłakiwał się znajomym na temat swojej tęsknoty za tobą lub się samobiczował z nadzieją (przeważnie uzasadnioną) na to, że to do ciebie dotrze. Może na finiszu przemycał w mejlach coś na kształt „gdybym mógł cofnąć czas…” (tak, trzy kropki są bardzo mocnym narzędziem w tej grze). Może też zadziałał twardo – już w trakcie związku albo na samej jego końcówce oskarżał cię o bycie niestabilną wariatką. Że na skutek swojej chorobliwej podejrzliwości nie chciałaś mu zaufać i to udaremniło wszystkie jego wysiłki. Takie gaslightingowe zaszczepianie w partnerce informacji, że to ona była problemem, przeważnie skutkuje tym, że w przyszłości łatwiej uzna tłumaczenie się powracającego przemocowca z jego postępowania za zasadne i chętniej włączy racjonalizację opartą na poczuciu winy.

Dobre furtkowanie zwiększa szansę na skuteczny hoovering.

Hoovering to pojęcie z języka angielskiego (hoover – odkurzacz). Oznacza zespół stosowanych przez przemocowca technik manipulacji mających na celu reaktywację już zakończonego toksycznego, ale zaspokajającego jego potrzeby związku. Czytaj: powtórnego zassania do przemocowego cyklu w celu dogłębniejszego dręczenia i wyniszczania partnerki. Wydaje się, że hoovering praktykowany jest przez przemocowców ze szczególną zaciętością, w sytuacji, kiedy to ofiara zerwała związek w ramach obrony przed jego zachowaniami, a jego ego nie może się z tym pogodzić.

Kiedy przychodzi czas (psychofagowego niezaspokojenia, głodu adoracji, akceptacji, uwagi, seksu, dominacji), wówczas skieruje swoje kroki do tego obiektu, który jest najbardziej podatny. Wystarczy, że wstawi czubek buta w uchyloną furtkę i dalej czeka na ciebie już tylko równia pochyła. A im bardziej się przed nim otworzyłaś w trakcie związku, tym więcej zna twoich słabych punktów, które będzie mógł wykorzystać do hooveringu i z pewnością to zrobi.

Metody na zassanie są bardzo różnorodne. To mogą być e-maile, SMS-y, wiadomości na komunikatorach, aktywności w mediach społecznościowych, dramatyczne gesty, nagłe najścia w domu, lub w pracy, goniec z kwiatami. Do przekazywania wiadomości lub sugestywnych sygnałów mogą też być wykorzystywani znajomi lub członkowie rodziny. Cel jest jeden – zasiać zamęt w głowie byłej partnerki i sprowokować ją do dowolnej reakcji.

Popatrzmy na zawartość SMS-ów i poczty.

  • Na troskliwego: „Chcę tylko wiedzieć, czy u ciebie wszystko ok”.
  • Na nieradzącego sobie z tęsknotą: „Wciąż o tobie myślę”. (kropka, a najlepiej trzy)
  • Na jasnowidza: „Przecież wiem, że ty też nadal o mnie myślisz”.
  • Na bezrefleksyjnego głupka: „Na górze róże, na dole fiołki, moja Walentynko” lub „Szczęścia i słodyczy stary znajomy życzy”.
  • Na umyślnego: „Andrzej był w Polsce i prosił, żeby ci przekazać książkę, którą od ciebie pożyczył. Kiedy mogę ci ją podrzucić?”
  • Na wymianę gratów: „Został u mnie twój sweter. Pamiętam, że go lubiłaś. Mogę z nim podjechać.” albo „Potrzebuję zielonego T-shirta, który u ciebie zostawiłem. Kiedy mogę po niego wpaść?”
  • Na wyluzowanego kumpla: „Halo, halo. Jest tam kto? Słyszałaś, że nasz ulubiony zespół znów wrócił do gry i dają koncert na stadionie?”
  • Na wciąż pamiętającego o ważnych dla ciebie datach: „Wszystkiego najlepszego. Chcę tylko, żebyś wiedziała, że bardzo wiele dla mnie znaczyłaś”. (kropka, a najlepiej trzy)
  • Na wciąż pamiętającego o ważnych dla ciebie ludziach: „O ile pamiętam, twoja mama miała mieć w tym tygodniu operację. Jak jej stan?”
  • Na sentymentalnego: „Właśnie sprzątałem w sypialni i znalazłem twoją spinkę do włosów. Tyle wspomnień ”. (kropka, a najlepiej trzy)
  • Na umierającego: „Finał będzie szybszy niż myślałem. Piszę, bo wiem, że cię to ucieszy”. „Miałem wypadek. Możesz rozmawiać?” „Nie zniosę więcej twojego milczenia. Coś sobie zrobię, jeśli ze mną nie porozmawiasz”.
  • Na pomyłkę: SMS skierowany rzekomo do kogoś innego, a potem kolejny – przepraszający za pomyłkę.
  • Na „tę ostatnią niedzielę”: „Proszę tylko o jedną rozmowę. O nic więcej. Proszę…”, „Poszedłem na terapię. Potrzebuję teraz twojego wsparcia.”
  • Na połówkę pomarańczy: “Właśnie usłyszałem piosenkę XXX. Uświadomiła mi, że przecież zawsze lubiliśmy tę samą muzykę, te same książki, śmialiśmy się z tych samych dowcipów. Jak to się mogło stać, że to schrzaniłem?”
  • Na ducha: najpierw głuchy telefon z nieznanego (a więc niezablokowanego) numeru. Po chwili SMS z tego samego numeru: „Musiałem usłyszeć twój głos [podpis]”.
  • Zwierzenia z podłego życia: Długi e-mail streszczający pasmo nieszczęść, jakie go spotykają, od kiedy ciebie zabrakło. Z obowiązkowymi dodatkami na temat innych partnerek, które okazały się (w porównaniu do ciebie) niewypałem.
  • Sugerowanie, że to ty próbujesz się z nim skontaktować: „Po co do mnie dzwoniłaś?” (chociaż oczywiście nie dzwoniłaś) „To ty dziś przejeżdżałaś koło mojego domu? Przestań mnie śledzić!” (chociaż właśnie jesteś w Bieszczadach).
  • Albo jakaś niema wiadomość – zamieszczenie na FB swojego zdjęcia wykonanego przez ciebie w czasach, gdy byliście razem.
  • Bardzo często były partner znajduje szybkie “dedykowane” zastępstwo – zastępuje eks partnerkę kimś innym tylko po to, żeby afiszować się tą relacją i dogłębniej zranić i sprowokować reakcję byłej.

Na prowadzenie wysuwa się pewien mistrz, który przysłał do jednej z moich Czytelniczek SMS-a następującej treści: Dziękuję ci, że byłaś w moim życiu. Pozwoliłaś mi uświadomić sobie, gdzie popełniałem błędy i dzięki temu mogę teraz uszczęśliwić kobietę, która jest miłością mojego życia.

Przy pomocy powyższych zabiegów przemocowiec liczy, że wreszcie którymś bodźcem uderzy w to miękkie miejsce, które wywoła reakcję. Może pojedynczy SMS nie od razu poskutkuje, ale rozpocznie proces fermentacji. Wrzuca taki rodzaj szczepu bakterii i czeka. Bo jest szansa, że będziesz to w sobie kisić, rozpamiętywać, karmić starą iluzję złudzeniami i w którymś momencie twoje zapory runą. Np. podczas przypadkowego spotkania na mieście lub na imprezie u znajomych. Nie ma znaczenia, jak żenująco płytkie, melodramatyczne (albo autentycznie dramatyczne), rozczulające lub kłamliwe są preteksty. Będzie próbował tak długo, aż znajdzie najsłabszy punkt – właściwy guzik.

Najlepszymi momentami do zastosowania hooveringu jest moment, gdy:

  1. Upłynęło odpowiednio dużo czasu, żebyś mogła już okrzepnąć i nabrać sił witalnych. A niczego psychofag nie pożąda tak, jak nowego zastrzyku twojej zdrowej energii, dzięki której będziesz mogła z pełną mocą zaangażować się w reanimację waszej relacji (czytaj: w niego).
  2. Jesteś w gorszej kondycji psychicznej (co w jakiś sposób do niego dotrze), a złe wspomnienia i emocje z nim związane już nieco przybladły, straciły na wyrazistości i odpowiednio zmanipulowana będziesz skłonna dać wiarę nowym deklaracjom.
  3. Odpowiednio skruszałaś z tęsknoty i samotności.

Co ma do zaoferowania, jeśli zareagujesz na hooveringowe pułapki? Głównie przeprosiny, prezenty i mnóstwo słów i gestów w takich sytuacjach przez partnerkę wyczekiwanych. Kobieta widzi w drzwiach człowieka wymizerowanego, udręczonego rozstaniem i zdesperowanego, żeby o nią zawalczyć.

Pakiet podstawowy:

  • zmiana / poprawa (terapia, porzucenie nałogów, pełna transparentność);
  • przemiana duchowa (wszystko zrozumiał, był strasznym człowiekiem i traktował cię podle ale przez ten czas pracował nad sobą, nastąpiła metamorfoza i olśnienie, kto jest jego prawdziwą miłością i przeznaczeniem),
  • we wszystkich kobietach, które miał po tobie tak naprawdę szukał ciebie, ale z nimi wszystkimi już koniec;
  • tym razem zaopiekuje się tobą i waszym związkiem. Itd. Itd. Itd.

Mogą też być obietnice zrealizowania tego, czego kiedyś ci konsekwentnie odmawiał: małżeństwo, dziecko, jakaś ważna podróż, przeprowadzka itd.

To tylko najpowszechniejsze przykłady. Obietnice dotyczą wszystkiego, co ty chcesz usłyszeć, a atak przeważnie uderza od razu w tę słabość, na którą zawsze reagowałaś najsilniej. Tylko od tego, ile psychofag wie o swojej partnerce i jej najczulszych punktach, czasem traumach, zależy rodzaj techniki i zakres deklaracji.

Normalne jest, że zdrowej i empatycznej osobie trudno jest się oprzeć w sytuacji, kiedy padają wszystkie słowa, które w tych okolicznościach chciałaby usłyszeć. Mało tego. Wiara w jego tęsknotę też jest dość prosta, bo on nawet nie musi udawać. Tak. Psychofag tęskni. Tyle tylko, że nie za partnerką. Tęsknił za pakietem doznań, które towarzyszyły eksploatowaniu jej.

I początkowo, w ramach kolejnego miesiąca miodowego (czy nawet kilku miesięcy), rzeczywiście zaobserwujesz zmianę, zaopiekowanie, czułość, uważność i ruchy w innych zadeklarowanych obszarach. Ale tylko tak długo, jak będziesz okazywać dystans, nieufność i rezerwę. Kiedy uwierzysz w przemianę i ponownie zaangażujesz się emocjonalnie, sytuacja ulegnie drastycznej zmianie i znów zaobserwujesz wszystko to, co tak dobrze znasz z poprzedniej tury (tur).

CO MOŻESZ ZROBIĆ?

PRZECZEKAĆ PIERWSZE UDERZENIE ADRENALINY, a potem nie zrobić nic. Słownie – NIC.

NIE ODPISAĆ. NIE ZAREAGOWAĆ. NIE OTWIERAĆ. NIE DAĆ SIĘ SPROWOKOWAĆ. ZABLOKOWAĆ (a właściwie, dlaczego nie zrobiłaś tego do tej pory?) Odpowiedź czy na dowcipnie, czy z szyderstwem, czy tym bardziej ze złością, to już dla niego wskazówka. Gniew i namiętność często kroczą w parze.

Prowokacja to słowo-klucz. Nie daj się sprowokować ani jego technikom, ani też sobie samej. Niech cię nie skusi np. perspektywa pokazania mu siebie odrodzonej, nowej, wyluzowanej. Może wyobrażasz sobie, że mu coś udowodnisz, wykażesz, uświadomisz. Strata czasu i szminki. Człowiek zaburzony to sprawny manipulant. Zna cię i wie, w co uderzać. Wykorzysta choćby tyle czasu, ile trwa wypicie z tobą kawy na mieście na ekspresowe poniżenie cię, zdyskredytowanie twoich osiągnięć, wyglądu, sukcesów zawodowych czy czegokolwiek, co uznajesz za swój aktyw, a dzięki czemu odbudowujesz swoje poczucie wartości. To ostatnie jest dla przemocowca nie do zniesienia, bo na twojej słabości buduje swoją siłę. Przeszłaś już spory kawał drogi w leczeniu się po zakończeniu relacji z nim. Rozważ, czy ponowne, pozornie niezobowiązujące spotkanie, nie spowoduje, że będziesz musiała proces zdrowienia zaczynać od zera. Czy nie zafundujesz sobie czegoś, co fachowo nazywa się retraumatyzacją. Hoovering jest tylko kolejnym elementem cyklu przemocy – każdorazowo wzmacnia traumatyczną więź (pogłębia stan uzależnienia), a przemocowe zachowania eskalują.

Ponad wszystko bądź w kontakcie z samą sobą i swoim wewnętrznym głosem. Podświadomość sygnalizuje ci zagrożenie za pośrednictwem twojego ciała. W pierwszej kolejności zaobserwuj, co ono ci podpowiada (i nie daj się okłamać np. zwykłemu fizycznemu pożądaniu ani temu, jak pięknie i obiecująco brzmią słowa). Jakieś nieprzyjemne, niejasne odczucia? Coś mówi „NIE”? Czy czujesz, że postępujesz wbrew sobie i kombinujesz jak koń pod górę, żeby wymanewrować na kierunek wskazany przez byłego partnera?

Jeśli nie posłuchasz tego głosu, jeśli go zignorujesz to już pierwszy błąd i sygnał, że ktoś majstruje na głębszych poziomach, które mają odłączyć całą resztę – wiedzę, doświadczenie, umiejętność właściwej oceny sytuacji, ochronę granic. Próby rozwiązania problemu tylko na poziomie umysłu są pułapką, w której zaburzeni ludzie poruszają się, jak ryba w wodzie. Zapytasz siebie, do czego wznowienie kontaktu z kimś takim mogłoby ci służyć. Kumpel? Przyjaciel? Czy mogłaś mu zaufać jak przyjacielowi? Czy może jednak zawodził i był nielojalny. On ci to logicznie wyjaśni i znajdzie dziesięć przykładów na to, że kiedyś tobie albo komuś tam w czymś tam pomógł (pamiętasz jeszcze, że to jest część jego fasady?). Zapytasz siebie, po co ci taki partner, który już raz (lub kilka razy) wniósł w twoje życie chaos, cierpienie, ból, niestabilność, lęki, upokorzenia, zdrady, nałogi (dopisz własne). On ci to wyjaśni – nawet jeśli nie istnieją żadne logiczne przesłanki, to choćby tym, że jesteście po prostu dla siebie stworzeni. Zapytasz siebie, czy możliwa jest tak diametralna przemiana w skali tak krótkiego czasu, jaki minął od waszego rozstania? On: „Oczywiście, że jest możliwa. Daj mi tylko trochę czasu, a ja ci to udowodnię!” Działanie tylko na poziomie logiki i rozsądku na nic się nie zda, jeśli nie będziesz współpracowała, ze swoją podświadomością, która jest twoim sprzymierzeńcem.

JEŚLI ULEGŁAŚ HOOVERINGOWI

Oczywiście nigdy nie można mieć pewności, czy powyższe jest dziełem rąk autentycznie żałującego swojego postępowania zdrowego człowieka, czy jednostki zaburzonej. Jeśli odpowiednio zagłębiłaś się w internety albo czytałaś już moją książkę, to wiesz, jak wygląda chory cykl i będziesz wiedziała, na co patrzeć w sposób świadomy. Bardzo ci życzę, żeby twój partner okazał się człowiekiem autentycznie żałującym swojego uprzedniego postępowania i w imię uzdrowienia waszego związku gotowym na dokonanie zmian. Wierzę w to, że każdy powinien dostać drugą szansę. Czas, dynamika tego, co się stanie później i twoja uważność dadzą ci odpowiedź na pytanie, czy deklaracje są prawdziwe, czy zaledwie wprowadzane są niewielkie pozorowane korekty do raz już ogranego wzorca relacji, na której końcu jest wrak twojej psychiki i pokładanych w nim nadziei. Cykliczne zerwania i powroty są mocnym sygnałem toksyny w związku. Jakkolwiek to nazwiemy.

Jeśli zorientowałaś się, że wznowienie związku miało na celu ponowne wciągnięcie cię w chory cykl, tym, co możesz dla siebie zrobić (i na podstawie doświadczenia własnego i wielu innych kobiet, zapewniam cię, że jest to wykonalne) to zastosować metodę Zero Kontaktu oraz metodę Szarej Skały. Możesz też skorzystać z tej nowej porcji wiedzy o sobie. I znów dialog wewnętrzny. Dlaczego pozostawała w tobie gotowość do powtórnego przyjęcia tego człowieka, który raz już zweryfikował się negatywnie? Co i dlaczego przełamało twój opór i zniwelowało wątpliwości? Dlaczego oczekiwałaś, że od tego konkretnego człowieka możesz dostać coś, co jest ci niezbędne do poczucia bycia kochaną? Czym jest to magiczne coś, co powoduje, że zapominasz o swoich granicach, dobrostanie i przyszłym szczęściu, na które przecież zasługujesz? Itd. Po nitce do kłębka.

******************

To, o czym napisałam, było i moim udziałem jeszcze siedem lat temu. Wpadanie w hooveringowe pułapki było wyniszczające i zawsze działało wg tego samego wzorca. Za każdym razem się tego wstydziłam, chociaż to nie okradany powinien się wstydzić tylko złodziej. Przez wszystkie te lata od rozstania, które opisałam w książce, mój były partner nadal próbuje się ze mną bezskutecznie skontaktować i zagrać w grę pt. hoovering. Piszę to po to, żeby uświadomić wam, jak wielka potrafi być determinacja przemocowca nie w próbie zawalczenia o kobietę, ale w podejmowaniu kolejnych prób jej zniszczenia.

Znam te techniki ja, moje Czytelniczki i specjaliści zajmujący się pomaganiem osobom, które wyszły z takich związków. Całkowite milczenie i zero-reagowanie na kolejne podejścia ani nawet fakt, że była partnerka ułożyła już sobie życie z kimś innym, wydają się nie uświadamiać im, że nie mają na co liczyć. Wiele z nas zaakceptowało ten element swojego nowego życia, jako skutek wejścia w swoim czasie w niefortunną relację z człowiekiem zaburzonym. Świadczy to też niezbicie o zaburzonym postrzeganiu rzeczywistości przez takie osoby (rzeczywistość alternatywna stworzona na potrzeby kreowania lub ratowania fałszywego wizerunku). Nie zawsze jesteśmy w stanie całkowicie odgrodzić się od wszystkich kanałów komunikacji, które oni próbują wykorzystać. Zapewniam was jednak, że z czasem takie próby manipulacji nie będą już u was wywoływać emocji większych, niż wywołuje reklamowy spam wpadający czasem do skrzynki. Nie zmienia to faktu, że początek takiego podejścia wymaga uzyskania świadomości i zdefiniowania własnych wartości, potrzeb, standardów, granic, a nade wszystko zidentyfikowania deficytów, dzięki którym stosowanie na nas takich praktyk kiedyś było możliwe.

Fakt, że narcyz/socjopata/psychopata z jakichś względów potrzebuje cię nie oznacza, że cię kocha i szanuje. Badania przeprowadzone w 2017 roku przez Justina Mogiskiego i Lisę Welling wykazały, że osoby zaburzone reaktywują związki z byłymi partnerkami/partnerami lub utrzymują z nimi relacje quasi przyjacielskie nie z powodów romantycznych lub sentymentalnych, tylko z pobudek pragmatyczno-strategicznych. Partnerki są regularnie manipulowane i wykorzystywane jako zasób do zaspokajania doraźnych potrzeb (seksualnych, finansowych i jako źródło pompowania ego). Niektórzy z nich lubią też to uczucie dominacji i satysfakcji kiedy za ich sprawą partnerka/partner ulega autodestrukcji.

Pamiętaj. To TY możesz zadecydować, czy chcesz ponownie bezzwrotnie dawać swoją energię, zaangażowanie, ufność, nadzieję, finanse, ciało, czas, a nade wszystko emocje. Za każdym razem to do CIEBIE należy decyzja, czy chcesz być wykorzystywanym obiektem, czy kochaną kobietą.

Jest też pewien sekret, którego przemocowiec ci nigdy nie wyzna. Prawdziwym powodem, dla którego chce cię z powrotem wciągnąć do związku, nie jest ani to, że on chce się zmienić, ani to, że cię kocha, ani to, że jesteś jego przeznaczeniem. Prawdziwym powodem jest to, że on wie, że twoje życie bez niego i jego destrukcyjnego wpływu na ciebie będzie na powrót szczęśliwsze, pełniejsze, radośniejsze – LEPSZE i tej świadomości on nie może znieść. Bo wówczas okazuje się, że tak naprawdę, od początku to on potrzebował ciebie, a nie ty jego.

2,748 total views, 5 views today

Hoovering - ponowne wciąganie w cykl przemocy