Początek był taki wyjątkowy.
Czy on w ogóle coś do mnie czuł?

(Triada perwersyjnego uwiedzenia)

W tym materiale będzie mowa o technikach manipulacji, którymi posługują się przemocowcy w celu pozyskania przychylności przyszłej ofiary, jej zaufania poprzez wywołanie u niej poczucia wyjątkowej więzi z przyszłym oprawcą.

Problem z identyfikacją tych narzędzi polega na tym, że w gruncie rzeczy bazują na naturalnych zachowaniach ludzi pragnących się zbliżyć i stworzyć związek. Jest rzeczą naturalną, że na początku każdego związku ludzie poszukują u siebie cech wspólnych, tożsamych zainteresowań, czegoś, na czym można budować przyszłą więź. Jest też powszechne, że w nieco „odświętny” sposób próbujemy zdobyć akceptację podobającej się nam osoby. Różnica między takimi zalotami a perwersyjnym uwiedzeniem leży w intencjach i w nasileniu tych zachowań.

O intensywności procesu perwersyjnego uwiedzenia szczegółowo pisałam już w książce (rozdział „Chory cykl”). Tu chciałabym wprowadzić konkretne terminy, które osobom aktualnie borykającym się problemem przemocy emocjonalnej być może ułatwią zrozumienie zjawiska, któremu zostały poddane, a które, posługując się terminologią biznesową, można byłoby określić jako wrogie przejęcie.

W tej początkowej fazie wszystko dzieje się szybko, krótko, acz intensywnie. Krótko, bo psychofag nie jest nastawiony na odwlekanie procesu weryfikacji i upewniania się, że dobrze wybrał obiekt swoich praktyk. Jeśli potencjalna partnerka wyczuje jakąś niespójność i nienaturalność biegu spraw, jest ostrożna, zadaje niewygodne pytania, wzbrania się przed zaangażowaniem w relację, wówczas szybko ją odstawia i przerzuca się na inny – bardziej podatny obiekt (Tak własnie przemocowcy traktują partnerki i partnerów – jak obiekty, a nie jak istoty ludzkie.)

Wyznacznikiem tego, czy mówimy o zwyczajowym początkowym zauroczeniu, czy o przemocowym usidlaniu jest to, co następuje po tej krótkiej fazie euforii. Jeśli gwałtownie zastępowana jest dyskredytowaniem partnerki, okazywaniem jej niechęci, kłamstwami, manipulacjami, to mamy do czynienia z kolejną fazą przemocowego cyklu – degradacją, a faza początkowa była tylko klasycznym warunkowaniem ofiary. Przywiązywaniem jej do siebie, a nie tworzeniem wzajemnej więzi.

Idealizacja, odzwierciedlanie oraz bombardowanie miłością. To trzy techniki, które mają na celu wyłączenie systemu obronnego przyszłej ofiary, uśpienie jej czujności i wprowadzenia w swoisty trans.

JAK TO DZIAŁA

 IDEALIZACJA

Idealizacja, najprościej rzecz ujmując, jest prawieniem komplementów i pochlebstw, tyle że ich nagromadzenie na centymetr kwadratowy jest wysoce ponad przeciętną. Oczywiście każdy lubi i powinien być chwalony, ale intensywność zjawiska powinna wzbudzić czujność. W przypadku uwiedzenia perwersyjnego pochwały często są stosowane w tych obszarach, które stanowią jakąś bolączkę osoby, na którą psychofag chce wpłynąć. Coś postrzeganego przez nią, jako jej deficyt. Np. jeśli ma jakieś kompleksy związane z nadwagą, to będzie po wielokroć słyszeć o apetyczności jej kształtów albo zdrowym wyglądzie w przeciwieństwie do wychudzonych „wieszaków”. Przemocowcowi na tym etapie chodzi o to, żeby wytworzyć w mózgu przyszłej ofiary koktajl chemiczny odpowiedzialny za kojarzenie go z przyjemnością, wyjątkowością relacji, podnoszeniem poczucia własnej wartości i podnoszeniem jego wartości w jej oczach oraz wzbudzenie zaufania. Kiedy je zdobędzie, równie skutecznie zacznie partnerkę deprecjonować. Co ciekawe – dokładnie w tych samych obszarach, w których dopiero co wychwalał, bo już wie, gdzie zaboli najdotkliwiej.

Im wyższy piedestał, na który psychofag partnerkę na początkowym etapie wyniósł, tym upadek boleśniejszy i bardziej wyniszczający. 

BOMBARDOWANIE MIŁOŚCIĄ (ang. love bombing)

Termin „bombardowanie miłością” pierwotnie zastosowany został w latach 70-tych XX wieku w odniesieniu do praktyk stosowanych w sekcie. Określał techniki psychomanipulacji polegające na okazywaniu nowemu członkowi bądź kandydatowi na członka sekty (w początkowej fazie rekrutacji) szczególnej opiekuńczości, troski, wyrazów uznania i życzliwości. Technika ta ma na celu wytworzenie silnej więzi emocjonalnej i w ślad za tym kontroli nad członkami sekty.

Pojęcie zaczęło być stosowane w odniesieniu do relacji przemocowych jako taktyka stosowana przez osoby z zaburzeniem narcystycznym w początkowej fazie cyklu przemocy.

Bombardowanie miłością w tym przypadku nie odnosi się do zwyczajowych w początkowej fazie zdrowego związku romantycznych gestów. Mowa tu o szczególnej kombinacji zachowań, o stosowanej w bardzo krótkim czasie mnogości i emocjonalnej intensywności komunikacji: telefonów, spotkań, SMS-ów, e-maili, kontaktów w mediach społecznościowych, okazywaniu nadzwyczajnego zainteresowania sprawami/problemami obiektu zainteresowania. Drobnym prezentom i przysługom, gestom-niespodziankom towarzyszy ciągłe podkreślanie zalet partnerki (zasługujesz na wszystko, co najlepsze; nikt cię do tej pory nie doceniał) i minimalizowanie jej wad. Są też wypady, wyjazdy, knajpki, randki, dużo randek, jeszcze więcej randek… Co robisz, gdzie byłaś, dokąd dziś idziemy, a za miesiąc, a zestarzejesz się ze mną?

Agresor w owej początkowej fazie (i tylko wtedy) jest wyjątkowo uważnym słuchaczem nastawionym na uzyskanie jak najpełniejszej informacji na temat partnerki. Jest żywo zainteresowany jej upodobaniami, antypatiami, marzeniami, problemami rodzinnymi, deficytami w poczuciu pewności siebie. Pojawia się też dużo niewspółmiernych do krótkotrwałości związku deklaracji i planów. On nie pyta o zdanie. On oznajmia. Kiedy już będziemy mieli dom, zrobię dla ciebie pracownię, w której będziesz mogła w ciszy malować, Jak spadnie pierwszy śnieg, zabiorę cię na narty w wyjątkowo piękne miejsce, Kiedy już zamieszkamy razem, będę ci na śniadanie robił twoją ulubioną szakszukę. Deklaracjom, obietnicom i planom nie ma końca. Dopiero później partnerka przekonuje się, że wszystko to odpływa w niebyt, bo działało zgodnie z zasadą manipulacji: Jak się dobrze obieca, to i dawać nie trzeba albo Nikt ci nie da tyle, ile ja ci obiecam.

Już na bardzo wczesnym etapie padają z jego strony propozycje sugerujące, jak szczególną rolę dla niej zarezerwował, a w rzeczywistości mające partnerkę maksymalnie zaangażować w jego życie i problemy. Pojawiają się prośby o opiniowanie przez nią ważnych dla niego, wręcz życiowych, decyzji, prośby o pomoc w poszukiwaniu prawników, lekarzy, dojść, rozwiązań. Również prośby o pomoc w zaaranżowaniu i wykończeniu mieszkania, konsultowanie się z nią w zakresie poważnych konfliktów rodzinnych lub zawodowych, angażowanie jej w jego biznes i problemy finansowe.

Psychofag podkreśla tym samym, jak wielkie zaufanie ma do partnerki. Dr Paul Zak dowiódł, że nie tylko seks i macierzyństwo ale również akty ufności wyzwalają w naszych organizmach wyrzut oksytocyny – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za tworzenie więzi i empatię. Tym właśnie przemocowiec operuje w celu wywołania u partnerki odpowiednich zachowań – chemią. Dr Zak dowiódł, że nawet sztuczne wprowadzenie do organizmu oksytocyny powoduje zwiększenie ufności i przywiązania. Okazywanie bezgranicznego zaufania jest też łatwym sposobem na uzyskanie wielu intymnych informacji od ofiary.

ODZWIERCIEDLENIE (ang. mirroring)

Wyjątkowo podstępną, bo całkowicie zmyśloną formą pozyskiwania przychylności ofiary jest odzwierciedlanie. Psychofag próbuje się upodobnić do przyszłej partnerki. Obserwuje jej zachowania, zainteresowania, preferowany styl życia, jakieś drobne przywary lub deficyty, których ta się wstydzi, wsłuchuje się w jej pragnienia, a następnie wszystko to przedstawia, jako własne. Używa tych samych porównań, unikalnych dla niej powiedzonek, wyraża te same poglądy, z zapałem krytykuje osoby, których ona nie lubi albo nadgorliwie wkrada się w łaski jej przyjaciół. Ma identyczne z nią wspomnienia, nadają na identycznej fali. Intensywność wszystkich zabiegów idzie w parze z podkreślaniem mistycyzmu ich relacji. Wszystko to nie ma nic wspólnego z jego rzeczywistymi zapatrywaniami, sympatiami lub upodobaniami, ani z mistycyzmem. On jej osobowość po prostu zapożycza na potrzebę chwili. Zachwycona takim nagromadzeniem zbieżności ofiara gotowa jest uwierzyć, że coś takiego nie mogło być dziełem przypadku i mimo nawet jakichś niespójności, które zauważa, podświadomie lgnie do kogoś, kto przedstawia siebie, jako jej bratnią duszę i drugą połówkę pomarańczy. Wszystko pod hasłem „Zobacz, jak wiele nas łączy. To jakiś cud, że cię odnalazłem wśród siedmiu miliardów ludzi!”

Przykłady:

  • Udawanie, że jest specjalistą w tej samej dziedzinie, co partnerka lub ma to samo hobby (w kolejnych rozmowach okazuje się, że ma na te tematy nikłą, pobieżną, zaczerpniętą z Internetu lub wydedukowaną na podstawie rozmów z partnerką wiedzę);
  • Rzekome zamiłowanie do tych samych gatunków filmowych, muzycznych i literackich (czas pokazuje, że nie zna kluczowych postaci z kultowych pozycji, a poszczególne tytuły nic mu nie mówią);
  • Wygłaszanie z zapałem tych samych poglądów społeczno-politycznych oraz rzekome zaangażowanie w te same akcje społeczne, w których udziela się partnerka (dziwnym trafem trudno go spotkać w miejscach wymagających obecności w działaniach na rzecz poszczególnych inicjatyw);
  • Rzekome przynależenie do tych samych grup w mediach społecznościowych (pilniejsza weryfikacja pozwala zauważyć, że dodał się do nich po przestudiowaniu profilu partnerki i nigdy wcześniej się tam nie udzielał);
  • Wykonywanie spektakularnych ruchów w obszarach zainteresowania partnerki. Np. dokonanie sowitego, widocznego publicznie datku na rzecz organizacji, w której aktywnie działa partnerka;
  • Identyfikowanie się z traumami partnerki, które, jak się z czasem okazuje, nigdy go nie dotknęły.

[Należy dokonać rozróżnienia między naturalnym, podświadomym odzwierciedlaniem, które jest charakterystyczne w międzyludzkiej komunikacji, a odzwierciedleniem jako techniką manipulacji.]

Partnerce bardzo trudno wycofać się na tym etapie. Nawet jeśli pojawiają się jakieś niepojące sygnały, to nadal dają się jakoś wytłumaczyć, bo przewaga pozytywnych zachowań partnera i powyższych manipulacji nadal jest dominująca.

 

CO MOŻESZ ZROBIĆ (trochę prewencji dla tych, które są na początku drogi)

Wykazuj zdrowy dystans do zachwytów na twój temat. Tak, to miłe, ekscytujące i nie twierdzę, że nienależne, ale świadomość, że może być elementem jakiejś gry, powinna trochę ostudzić zapał.

Zwolnij, jeśli widzisz, że sprawy posuwają się zbyt szybko. Powiedz kandydatowi na partnera, że potrzebujesz trochę wyhamować i złapać oddech. I obserwuj, co się wydarzy. Nie obawiaj się stracenia “okazji” połączenia się z tak idealnym partnerem. Jeśli nim jest – uszanuje i doceni twoją potrzebę zwolnienia tempa. Jeśli będzie nacierać dalej albo strzeli focha – raczej jest manipulantem.

Konfrontuj to, co mówi, z tym, co robi. Nie wahaj się weryfikować jego wiedzy w obszarach, które deklaruje jako wspólne z twoimi zainteresowaniami.  Nie miej oporów przed zadawaniem pytań i konfrontowaniem odpowiedzi z rzeczywistością. Wykazuj zdrowy dystans do jego opowieści na własny temat i na temat innych ludzi. Nie umniejszaj znaczenia sygnałów napływających z jego otoczenia.

Nie ignoruj sygnałów, które wysyła za pośrednictwem ciała twoja intuicja/podświadomość. Wewnętrzny barometr podpowie ci, że coś tu się nie spina, jest nieautentyczne, nieprawdziwe. Obserwuj siebie, zanim zaangażujesz się emocjonalnie. Czy nie pojawia się to charakterystyczne rozdrażnienie i frustracja wynikająca z dysonansu poznawczego, co oznacza, że próbujesz dopasować swoje zasady i normy do wyłaniającego się obrazka? Jeśli takie sygnały w krótkim czasie pojawiają się zbyt często – szukaj bodźca. Czy jest to jakaś niespójność w wizerunku prezentowanym przez niego? Czy pojawiło się jakieś kłamstwo albo zatajenie? Czy usłyszałaś lub np. w mediach społecznościowych przeczytałaś wymianę zdań twojego partnera sugerującą, że nie jest tym miłym gościem, za którego chce w twoich oczach uchodzić? Czy może legendarny przyjaciel okazał się być zwykłym znajomym, który nawet nie darzy zbytnią sympatią twojego partnera? Prawda próbuje przedostać się na powierzchnię każdą szczeliną. Nie przegap tych momentów.

Dla ludzi zaburzonych, realizujących patologiczny model zachowań w relacji, większość pojęć z nią związanych – bliskość, zaufanie, lojalność, współmierność, dbałość, uważność – jest pustym dźwiękiem. Wypełniają je wyuczoną treścią, formułkami i zachowaniami, które zgodnie z ich obserwacjami powinny się w określonych sytuacjach pojawić. Nie potrafią jednak wytworzyć autentycznej więzi. Dlatego z taką łatwością przychodzi im częste przerzucanie się z jednej partnerki na drugą. Nie są obarczeni uczuciami, które dla zdrowej osoby wiążą się najpierw z pozostawaniem w związku, a potem z rozstaniem, utratą kogoś bliskiego. Jedyne emocje, które mogą odczuwać w związku z drugą osobą, to początkową satysfakcję wynikającą z instrumentalnego napędu łowcy, potem krótkotrwałą, jednostronną przyjemność przechodzącą w znudzenie, przeplatane złością (wściekłością) i zazdrością (zawiścią).

 2,220 odsłon strony