Słowem wstępu

Przemoc emocjonalna. Długo próbowałam znaleźć jedno słowo, które najlepiej charakteryzowałoby ten rodzaj przemocy i stanowiło jej esencję. Ukryta – to słowo-klucz.

  1. Coś, co bardzo długo neguje sama ofiara, bo nie ma potwierdzenia w oczywistych oznakach, sytuacjach zero-jedynkowych, powszechnie uznawanych za przemoc. Nie potrafi ich zidentyfikować.
  2. Coś, czego nie widzi otoczenie – jest ukrywane za fasadą tworzoną przez przemocowca. Zamaskowane.

 

Ale jeśli coś jest ukryte, to nie oznacza, że tego nie ma. Dlatego należy o tym mówić. Uczynić niewidoczne widocznym, nienazwane – nazwanym, tajne – jawnym.

Niejednokrotnie, w tym również na własnym przykładzie, przekonywałam się, jak pomocne ofiarom przemocy jest nazwanie, zdefiniowanie poszczególnych składowych przemocowych zachowań, mechanizmów i dynamiki obowiązującej w przemocowym związku oraz unaocznienie skutków, które powoduje trwanie w krzywdzącej relacji. To daje ofierze szansę rozpoznania wyniszczającego ją procesu, być może wyjścia z roli ofiary i zminimalizowania strat. Nagle dostrzega pełniejszy obraz. Okazuje się, że mierzy się z konkretnymi zjawiskami, które mają już swoje nazwy, ktoś prześledził ich dynamikę, konsekwencje, czasem znalazł środki zaradcze. Dowiaduje się, że to, co ją spotyka nie musi być ani mgliste, ani nieoczywiste, ani tajemnicze. I wtedy pojawia się szansa, że jej oprawca utraci władzę nad jej emocjami, a ona sama przejmie kontrolę nad własnym życiem i skuteczniej pokona traumę.

Rzeczy należy nazywać po imieniu. Przemocowcy celowo wprowadzają do umysłów swoich ofiar zamęt, dezorientację, chaos, nadprogramową liczbę odcieni szarości. Wszystko po to, żeby utrudnić jej proces decyzyjny oparty na reagowaniu na sygnały zarówno podświadomości, jak i logiki. Znajomość poszczególnych technik stosowanych przez nich i świadomość zachodzących zjawisk jest niezmiernie ważna właśnie po to, żeby wydostać się z tej swoistej mgły i zredukować cierpienie osób w nieuświadomiony sposób wciągniętych w proces naukowo określany budowaniem więzi traumatycznej.

Podstawowa informacja, z jaką chciałabym wyjść do swoich Czytelniczek i Czytelników jest taka, że zerwanie tej więzi, tej swoistej postaci uzależnienia, jest możliwe. Jest możliwe, jeśli sobie na początek uświadomią, że przemoc działa według powtarzalnego wzorca, a zachowania agresora nie mają nic wspólnego z wadami i niedoskonałościami ofiary. Na miejscu każdej z nich mogła być dowolna inna kobieta. Tu chodzi o usatysfakcjonowanie chorych potrzeb przemocowca – dominacji i kontroli. Obiekt nie gra roli i jest tylko narzędziem. Narzędziem może być kobieta, dziecko czy współpracownik. To okrutne zjawisko, burzące nasze wyobrażenia na temat elementarnych zasad, rujnujące pojęcie zaufania i bliskości, ale pogodzenie się ze stanem rzeczywistym jest początkiem procesu wydobywania się z emocjonalnej zależności, która nie ma nic wspólnego z miłością. Z tym pogodzić się najtrudniej, ale realistyczny ogląd sytuacji, zachowań partnera, własnych reakcji oraz wgląd w siebie, to najpotężniejsze narzędzia w walce z przemocą. Również tą emocjonalną.

Uwagi

  1. Zwracając się do Czytelniczek i Czytelników zarówno w książce, jak i w materiałach Pytania i odpowiedzi używam formy żeńsko osobowej. Takie są statystyki dotyczące przemocy i taki, a nie inny jest odsetek moich odbiorców. Nie ulega jednak wątpliwości, że ofiarami przemocy emocjonalnej stają się również mężczyźni. Z nimi wzór na przemoc, jeśli ich dotyka, obchodzi się równie brutalnie.
  2. W swoich tekstach używam określeń: osoba zaburzona, przemocowiec, agresor, toksyk oraz określenia zastosowanego przeze mnie w książce w celu zbiorczego, uproszonego określenia osób stosujących przemoc emocjonalną – „psychofag” (psyche – dusza, fag – pasożyt). „Psychofag” ma swój naukowy analog – zaburzenia osobowości wiązki-B (ang. Cluster B Personality Disorders). W tej zbiorczej kategorii mieszczą się zaburzenia osobowości: antyspołeczna, narcystyczna, histrioniczna i osobowość typu borderline. Dr Dale Archer mówi też o zbiorczej kategorii dla mrocznej triady (ang. Dark Triad): machiawelizm, narcyzm, psychopatia. Grupa profesorów psychologii z Niemiec i Danii stworzyła dla określenia tych typów zaburzeń osobowości kategorię pod nazwą D-Factor (ang. Dark Factor of Personality). Jest kilka innych klasyfikacji i podziałów. Wszystkie jednak sprowadzają się do jednego – kompleksowe określenie osób, które różnią się pod względem rodzaju zaburzenia, ale łączy je m.in. model relacji, w jakie wchodzą z innymi ludźmi – destrukcyjny, przemocowy i patologicznie eksploatacyjny. Do trzonu wspólnego tych osobowości należy skłonność do patologicznego kłamstwa, manipulacji i cynizmu, brak empatii, odpowiedzialności i wyrzutów sumienia oraz chorobliwa potrzeba kontroli i koncentrowania uwagi otoczenia na sobie. Straty w relacji z kimś takim są nieuniknione, choć ich skala zależna jest od  umiejscowienia danego osobnika na “suwaku” poszczególnych zaburzeń i od stopnia odporności jego partnerki.
  3. Nie zamierzam (w stopniu większym niż niezbędnie konieczny do wyjaśnienia pewnych zjawisk) poświęcać tu miejsca genezie zaburzeń samych przemocowców czy rozważaniom na temat ich samoświadomości. Po dość dogłębnym zbadaniu tematu stwierdzam, że analizowanie ich motywacji i pobudek jest być może tematem dla naukowców ale „odbiorców” ich praktyk nie muszą interesować. Podzielam stanowisko dr Sandry L. Brown*,  które przyjęła na skutek wieloletnich badań i obserwacji – żadne wysiłki włożone w zrozumienie i terapię osób zaburzonych nie dają tyle skuteczności, co praca z ofiarami. Z prostej przyczyny – ofiary chcą wyjść z określonego wzorca zachowań, ludzie zaburzeni natomiast przeważanie nie dostrzegają swoich zaburzeń, albo nie mają zamiaru zrezygnować ze swojego stylu życia – mają z tego za dużo pożytków.
  1. Wszędzie, gdzie to możliwe podaję angielskie terminy, żeby osobom znającym język angielski umożliwić poszukiwania pełniejszej wiedzy na stronach anglojęzycznych. Mimo upływu lat nasz kraj niestety nadal jest ubogi w informacje na temat przemocy emocjonalnej. Pojawiają się pewne jaskółki, ale nadal gros wiedzy specjalistycznej albo jak moja – tzw. self-helperskiej – osiągalne jest tylko na anglojęzycznym rynku księgarskim lub internetowym. Ciągle liczę, że to się zmieni. Choćby za sprawą innych kobiet – uchodźców z takich relacji.

 

************************************************************************************************************************************

* Sandra L. Brown – autorka kilku pozycji skierowanych do ofiar przemocy; jedna z nich – książka pt. Zakochane w psychopatach – w tym roku pojawiła się w Polsce

Zajrzyj do książki
Fragmenty książki
Kup książkę
Przeczytaj wywiad
Recenzje czytelników